Relaxo, czyli przerwać smutek




Synonimy rozluźnienia to: luz, uspokojenie, swoboda, naturalność, niewymuszoność, a także odprężenie i relaksacja. Łacińskie słowo relaxo oznacza m.in.: ‘rozluźniać coś ścieśnionego’, ‘rozwiązać więzy’, ‘ulżyć’, ‘odpocząć’, ‘przerwać smutek’. Rozluźnienie to uwolnienie od napięcia psychicznego i mięśniowego, zmniejszenie tempa pracy serca i ciśnienia krwi oraz spowolnienie oddechu.

W stanie rozluźnienia w mięśniach szkieletowych występuje jedynie lekkie fizjologiczne napięcie. Zdenerwowanie lub dyskomfort fizyczny powodują, że to napięcie narasta i zaczynają się problemy:
  • Spięty koń zmuszony do wysiłku będzie doświadczał niewygody lub nawet bólu, co z kolei wywoła napięcie psychiczne. Jest to gotowy przepis na nieszczęśliwego konia, nienawidzącego swojej pracy i robiącego wszystko, by jego człowiek trzymał się od niego z daleka.
  • Zbyt mocno napięte mięśnie powodują, że koń ma trudności ze swobodnym poruszaniem się. To z kolei przepis na konia zupełnie wybitego z rytmu, z krótkim wykrokiem, zablokowanym grzbietem i zadartą głową.
  • Ciągłe, silne napięcie mięśni hamuje krążenie krwi. Jeśli mięśnie konia wykonują wysiłek, gromadzi się w nich efekt uboczny tego procesu - powodujący bolesne zakwasy kwas mlekowy, który powinien zostać wypłukany przez swobodnie krążącą w mięśniach krew. Jest to możliwe tylko w rozluźnieniu. I tak oto mamy przepis trzeci - na konia, którego wszystko boli. (dopisek: w ludzkiej medycynie sportowej odchodzi się od teorii, że zakwasy powodowane są przez zaleganie kwasu mlekowego - wg badań ból wynika z stanów zapalnych i mikrourazów w mięśniach - niewątpliwie jednak swobodny przepływ krwi przyspiesza regenerację włókien mięśniowych.)
  • Koń, który z powyższych względów nie porusza się wydajnie jest narażony na przeciążenia i kontuzje.
Gdy zmieszać wszystko do kupy, to voila!, mamy cierpiącego, sfrustrowanego konia, który nie nadaje się już do jazdy wierzchem.

Żeby zapobiec takiej kolei rzeczy i cieszyć się szczęśliwym i tryskającym zdrowiem koniem, chętnym do współpracy i poruszającym się z lekkością i gracją, powinno się stosować techniki rozluźniające, czyli ćwiczenia, które mają spowodować zmniejszenie napięcia nerwowego i mięśniowego. Metod jest wiele, od masażu i rozciągania poprzez rozsądnie dobrane i cierpliwie przeprowadzone tradycyjne ćwiczenia, po metody alternatywne. Jest w czym wybierać, ale założenie jest jedno - koń przed przystąpieniem do treningu musi chcieć się rozluźnić z własnej inicjatywy i umieć się rozluźnić na sugestię ze strony człowieka.

Zrelaksowany koń będzie poruszał się swobodnie, ze zwieszoną głową i opuszczoną szyją. Jeśli chcemy, żeby koń opuścił szyję musimy sprawić by jej mięśnie (i mięśnie grzbietu, jako że sięgają kręgów szyjnych) rozluźniły się. Jest to bardzo pożądany stan i dobrze gdy koń będzie wykazywał chęć do poruszania się w taki sposób. A gdy będzie to już przychodzić koniowi z łatwością można zacząć prosić konia o nieco zebrania, ponieważ grzbiet może uwypuklić się tylko poprzez rozluźnienie – napięcie w mięśniach grzbietu uniemożliwia miednicy podwinięcie się, a to właśnie miednica jest główną dźwignią unoszącą grzbiet konia. Pełne rozluźnienie jest pierwszym stopniem do osiągnięcia zebrania i każdy kto spróbuje ten stopień pominąć i przeforsować pseudo-zebranie jakąś radykalną formą treningu wpakuje swojego konia w poważne kłopoty.

Jest jednak różnica między rozluźnieniem w ruchu a kompletną zwiotczałością. O ile wplatanie w trening chwil totalnego luzu jest całkowicie w porządku, o tyle praca na takim luzie jest bardzo utrudniona, chociażby przez problemy z zachowaniem równowagi i niskim poziomem mobilizacji. Mówiąc o rozluźnieniu w ruchu mam na myśli rozluźnienie mięśni do normalnego tonusu i przywrócenie spokoju ducha. Rozluźniony grzbiet pozwala uruchomić pożądane mechanizmy (unoszące grzbiet, zwiększające siłę niosącą), a równowaga psychiczna konia jest nieodzowna do skupienia się na stawianych zadaniach. Zniknięcie nadmiernych napięć pozwala koniowi utrzymać poprawną postawę i poruszać się wydajnie zadanym chodem.


Koń pracujący w rozluźnieniu porusza się lekko, płynnie i rytmicznie. Pod jego skórą widać pracujące swobodnie mięśnie. Jego grzbiet kołysze się, a ogon jest lekko odstawiony od zadu (przy okazji, sprawdźcie czy jesteście w stanie podnieść ogon swojego konia do góry ;) i nie zdziwcie się, jak okaże się, że potrzebujecie do tego celu lewarka.) Jego oddech jest spokojny, równomierny i koń od czasu do czasu parska. Wyraz jego pyska mówi: "jestem spokojny i skoncentrowany i czuję się dobrze". Sygnały jeźdźca mają przez niego przepływać nie napotykając fizycznych i psychicznych blokad. To jest to co nazywa się przepuszczalnością, i nie da się tego osiągnąć bez rozluźnienia (i wyprostowania, ale o tym w innym odcinku).

Ideałem jest rozgrzewać konia w rozluźnieniu, a następnie dawać mu się wyciągnąć za każdym razem po tym, gdy zażąda się od niego zwiększonej mobilizacji - nie dość, że jest to w zgodzie z jego organizmem, to na pewno wpłynie na zwiększenie motywacji do pracy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz