O zebraniu



Narysujmy sobie najpierw mentalną ilustrację - konia zbierającego się nie pod jeźdźcem, a w naturze. Wyobraźmy sobie, że nasz wyimaginowany koń spaceruje po wybiegu niezobowiązującym stępem, a także, że jest to dość pewny siebie ogier. Na sąsiednim wybiegu pojawia się drugi koń, załóżmy, że to również ogier - dla naszego konia zatem będzie to potencjalny rywal.

Kto był naocznym świadkiem podobnego zbiegu okoliczności będzie mógł sobie łatwo wyobrazić co następuje: nasz bohater koń mobilizuje się, jego ciało w wyniku nagłego impulsu nieznacznie się napina, a ruch staje się tak subtelny i zwiewny, jakby koń nagle stracił na wadze. Koncentruje się z całej siły na rywalu i rusza w stronę ogrodzenia, starając się przy tym zrobić na wszelki wypadek jak najbardziej imponujące wrażenie.

Jego kończyny stają się lekkie i zanim znów dotkną ziemi pozostają jeszcze przez moment w powietrzu. Robi się jakby większy, wyższy - tylne nogi silniej się uginają i mocniej wkraczają pod tułów, żeby zapewnić mu lepszą równowagę. Szyja podnosi się i zaokrągla, a koń cofając nieco głowę wycelowuje w rywala gwiazdkę na czole. Przód konia jest teraz jak piórko, może w ruchu unosić się nad ziemią z wielką lekkością. Gdy zaczyna poruszać się jak tygrys wzdłuż ogrodzenia dzielącego go od rywala pozwala mu to na zwinne zwroty na zadzie, ruszanie z miejsca do kłusa i galopu, i ponowne zatrzymania.


"Wszystkie zdrowe konie są mistrzami Grand Prix dopóki ludzie nie wdrapią się na ich grzbiety." dr Deb Bennet

To co przychodzi koniowi tak naturalnie na wolności jest dla niego trudne do wykonania pod ciężarem jeźdźca. Dlaczego? Po pierwsze - pod jeźdźcem wszystko jest z początku nienaturalne. Po drugie natomiast - trudno o motywację. Prowokatorzy na sąsiednim wybiegu czy bodźce do ucieczki nie są elementami codziennego treningu. Zatem rzecz leży w tym, żeby konia przygotować fizycznie do tego, żeby dźwigając jeźdźca był w stanie nieść się w zebraniu i żeby motywacją do zebrania stała się dla niego chęć wykonania postawionego mu zadania. Łatwo z tego wywnioskować, że zmusić konia do prawdziwego zebrania jest rzeczą niemożliwą.
Z definicji zebranie następuje gdy koń przenosi swój ciężar ciała z przodu na tył. Według dr Hilary Clayton u stojącego konia na zad przypada 45% ciężaru, a na przód - 55%. Koń niespiesznie stępujący sobie ze zwieszoną głową będzie opierał się w znacznej mierze na przednich kończynach, natomiast koń zmobilizowany do działania - odciąży je, przenosząc swój ciężar w stronę zadu. W wersji statycznej koń pod jeźdźcem stojący ot tak sobie, spoglądający leniwie przed siebie będzie jaskrawo ilustrował pierwszą sytuację, natomiast koń wykonujący lewadę - drugą. W ruchu może to być niespieszny galop bez specjalnego zaangażowania versus terre-a-terre.



Biomechanika zebrania wygląda w schemacie następująco: koń przenosi swój ciężar do tyłu - jego zad obniża się poprzez ugięcie we wszystkich stawach tylnych kończyn, które to z kolei wkraczają głębiej pod tułów, gdyż miednica do której są przytwierdzone zmienia swoje położenie, ciągnięta od dołu w przód przez mięśnie brzucha. Siła niosąca tylnych kończyn zwiększa się. Grzbiet unosi się (wspomagany od dołu przez mięśnie brzucha oraz naciągany przez mięśnie napięte w wyniku zmiany ułożenia miednicy), a za nim podstawa szyi (staw między 7 kręgiem szyjnym a pierwszym piersiowym) i głowa. Sylwetka konia skraca się optycznie, a dzieje się tak dlatego, że odległość od guzów biodrowych do podstawy szyi zmniejsza się, bo punkty te znajdują się teraz wobec siebie przekątnie.
Ugięcie tylnych kończyn w stawach ma też znaczenie amortyzacyjne. Chód konia staje się wydajniejszy, lżejszy i bardziej miękki, przez co zmniejsza się ryzyko kontuzji. Dotyczy to również odciążonych kończyn przednich.
Proces unoszenia grzbietu odbywa się teraz inaczej niż u konia rozpoczynającego szkolenie ("Budowa i mechanika grzbietu konia, cz I."). U młodego konia grzbiet unoszony i uwalniany do swobodnego ruchu jest przez bierne działanie więzadła nadkolcowego oraz odrobinę podstawienia zadu - dlatego też pozwala się koniowi na tym etapie poruszać w samoustawieniu, w jego naturalnej równowadze. U dobrze wyszkolonego konia silny zad jest główną dźwignią wspomagającą unoszenie grzbietu. Z przodu zadanie biernego więzadła przejmują aktywnie mięśnie nadkręgowe szyi, ale nie pełnią one tak znaczącej funkcji jak system napinający grzbiet od zadu. System ten działa w oparciu o aktywność mięśni brzucha - prostego (rectus abdominis) i grupy mięśni biodrowo-lędźwiowych (iliopsoas complex).

"Definicja zebrania skupia się na tym co dzieje się z linią kręgosłupa konia. Poprzez proces selektywnego napinania i rozluźniania mięśni koń zmienia swą postawę tak, że jest w stanie poruszać się płynnie podczas gdy gdy jego grzbiet jest obciążony. Żeby osiągnąć postawę zebraną, tę szczególną linię kręgosłupa, koń musi zrobić trzy rzeczy:
Po pierwsze i najważniejsze, zmienia ustawienie miednicy (żeby to było możliwe mięśnie górnej linii muszą być rozluźnione (...))

Następnie, rozluźnienie mięśni górnej linii, od potylicy do stawów skokowych, pozwala mu unieść środek grzbietu.

Wreszcie - zebranie jest dopełnione kiedy koń unosi szyję w jej podstawie."

dr Deb Bennet, True Collection
Uniesienie podstawy szyi odbywa się przy pomocy mięśni pochyłego (scalenus) oraz długiego szyi (longus colli - rozpięty między C4 a T8). Skurcze tych dwóch mięśni, zawieszonych pod podstawą szyi, unoszą jej kości w górę. To działanie wspomagane jest przez przednią, górną część mięśnia najdłuższego grzbietu - mięśnie kolcowy (spinalis) i półkolcowy (semispinalis). [Więcej o tych mięśniach - tutaj.] Jeździec powinien dążyć do tego by mięśnie, które trzymają kości szyi mocno razem, czyli mięśnie potylicy i nadkręgowe szyi, rozluźniły się, "puściły" - są to bowiem mięśnie antagonistyczne do mięśni pod podstawą szyi i dopóki są napięte, scalenus i longus colli są zablokowane. Ważne jest również by pracować nad tym, by te dwa mięśnie w wyniku treningu zostały wzmocnione.


Koń przygotowany do pracy w zebraniu posiada już pewne wyuczone umiejętności. Porusza się w doskonałej równowadze pod ciężarem jeźdźca, a jego grzbiet kołysze się w ruchu, wolny od napięć i usztywnień. Pewnie stawia nogi, utrzymując równy rytm odpowiedni dla danego chodu. Odpowiada poprawnie na pomoce, a także w pełni akceptuje wędzidło i rozumie jego działanie. Porusza się z lekkością, w rozluźnieniu, wykazując chęć do poruszania się z obniżoną szyją i głową. Umie dysponować swoją energią - reaguje elektrycznie na prośbę o ruch naprzód i potrafi skumulować energię przy prośbie o skrócenie chodu. Porusza się prosto, czyli będąc wpisanym w linię po której stąpa, czy będzie to linia prosta czy koło, a jego ciało z jednej i drugiej strony jest tak samo elastyczne i mocne.
Dlatego właśnie wyszkolenie konia do gotowości do pełnego zebrania trwa latami i nie jest możliwe zwykłe "ustawienie go" przemocą. Dróg do takiego poziomu wyszkolenia jest kilka, ale założenia są w większości podobne. Jak w etapach wygląda proces szkolenia konia można zobaczyć m.in. u Branderupa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz